RAJD ROWEROWY ,,SERCE,, 36 km

opublikowano

27 czerwca przywitał nas pięknym słońcem i temperaturą ok.34 st. Wszyscy albo prawie wszyscy mieli obawy jak to będzie. Ze względu na temperaturę z rajdu zrezygnował Janek ,Kasia ,Maja Antoś i najmłodszy Wojtek. Ale i tak zostało 13 dzielnych śmiałków. Rajd zaczynał się w tym roku w Nądni i poprzez Dąbrówkę Wielkopolską ,Lutol Suchy ,Panowice , Bukowiec prowadził do bardzo tajemniczego jeziora , które Jurek nazywał serce. Wyruszyliśmy z Nądni ok. 10 godz po odprawie i dobrym słowie pana Janka. Pierwsze 10 km zleciało bardzo szybko i poczęstunek koło przejazdu kolejowego i stawku w Dąbrówce Wielkopolskiej bardzo nas wzmocnił. Na przecięciu naszej drogi z A2 wywrotkę zaliczyła Basia. Nie wyglądało to grożnie ale przed Lutolem Suchym służby medyczne rajdu skierowały ją do ambulansu ,który mieścił się w Land Rowerze a rower powędrował na przyczepkę. Na przewyższeniu z znakiem drogowym informującym że do Panowic jest 2 km skręcamy w prawo i po ogołoceniu z czereśni dwóch przydrożnych drzew ukazał nam się wjazd z piękną kutą bramą do pałacu z pięknym parkiem .Przed pałacem czekał na nas właściciel z małżonką dr Wilczyński ,którzy w porywający sposób opowiedzieli historię pałacu i oprowadzili nas po piwnicach i licznych zakamarkch wspaniałej budowli. Przy temperaturze zewnętrznej 36 stopni chłód piwinic działał jak balsam. Ten postój przyniósł nam ochłodę a resztę dokonał wąż ogrodowy ,którym właściciel skropił nas na dalszą drogę. Pałac jest aktualnie w fazie robót wykończeniowych i niedługo będzie mógł przysporzyć wiele radości dla osób odwiedzających .Dziękujemy , gospodarzom za gościnę i uchylenie skrawka tajemnicy o tym pięknie odnowionym obiekcie. W Bukowcu skręcamy w prawo i już po nawierzchni piaskowo-szutrowej dojeżdżamy do przejazdu kolejowego torów biegnących do Gorzowa. Od pałacu do torów jest niecałe pół kilometra co jeszcze bardziej podnosi jego walory turystyczne. Przystanki na napoje robimy już co kilka kilometrów ,ale lekki wiaterek przynosi ulgę i żar lejący się z nieba nie jest taki wcale straszny. Las pośród ,którego teraz jedziemy daje nam osłonę przed słońcem. Skręcamy w lewo w zamaskowaną ścieżkę i po 3 kilometrach dojeżdżamy do drogi na Międzyrzecz. Po pokonaniu 2 kilometrów Jurek nakazuje skręcić w prawo gdzie przy małym parkingu znajduje się jezioro Czarne nazywane SERCEM. Od parkingu jeszcze go nie widać bo zasłania je wzniesienie ale po pokonaniu 100 m ukazuje się ono w całej swojej krasie z malutką piaszczystą plażą. Ale gdzie tu serce . Niezawodny Szymon uruchomił szybciutko swojego drona i po jego wyniesieniu na grubo ponad 100 m ukazało się ono z całą mocą niebieskiego serca nieskazitelnie czystej wody otoczonego zielenią. Prawie wszyscy się kąpali ,na pewno wszyscy zjedli przepyszny placek z borówką amerykańską który serwowały Asia i Basia. Rowery zostały zapakowane do busa i uczestnicy pojechali samochodami ,które na nich czekały od rana do Nądni. W Nądni królował już tylko Waldek. Przez dwa dni pichcił dla uczestników rajdu chłodnik litewski ,bigos, leczo ,gołąbki i udziec o wadze 18 kg. Ponoć Janek mu pomagał ale mokry od potu był Waldek. Brawo Waldek. W sumie na ławach rozstawionych przez Janka na jego posesji w Nądni zmieściło sie ponad 30 osób. Koło godziny 18 przyjechał zaprzyjażniony zespół rockowy z Żar i tradycyjnie już dał koncert wspaniałej muzyki .W tym roku z udziałem niepowtarzalnej i nieszablonowej wokalistki. Były też i tańce i przemowa Janka , który opowiedział zebranym o fundacji i o roli ,którą zaczyna odgrywać w sferze odkryć naukowych i szerzenia wiedzy o Beniowskim. Specjalne podziękowania dla sąsiadów Janka ,bez których to pomocy nie byłoby tak kolorowo, miło i wesoło.Dziękujemy wszystkim za udział i okazaną pomoc i do zobaczenia w przyszłym roku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *