JERZY KOŁODZIEJCZYK-MICKIEWICZ I BENIOWSKI

opublikowano

Jerzy Kołodziejczyk

MICKIEWICZ I KONFEDERACI BARSCY

      Nie tak dawno natknąłem się na informację, że o Konfederacji Barskiej dramat w pięciu aktach napisał Adam Mickiewicz. Utwór ten zatytułowany „Konfederaci barscy” poeta stworzył w 1836 roku w Paryżu, prozą, w języku francuskim. Powodów ku temu, jak się przypuszcza, było kilka: chęć oderwania się od sporów emigracyjnych, głęboka tęsknota za Litwą, pragnienie przypomnienia historii Polski, obudzenia nadziei i patriotyzmu, a także by uczcić bohaterstwo uczestników Konfederacji Barskiej (1768-1772) – pierwszego ogólnonarodowego powstania przeciwko Rosji i obrony wiary katolickiej. Inspirował się także, prawdopodobnie,  opowieściami Wacława Rzewuskiego, któremu w 1829 roku w Petersburgu poświęcił poemat „Farys. Kasyda na cześć emira Tadż-ul-Fechra ułożona, Janowi Kozłow na pamiątkę przypisana”. Barwnie Rzewuskiego opisał także Juliusz Słowacki w poemacie „Duma o Wacławie Rzewuskim” wymownie pisząc o jego śmierci w czasie powstania listopadowego w 1831 roku:

„A w Moskwie z dział bito na górze pokłonnej

I miasto się trzęsło od pieśni studzwonnej.

Cieszył się car ruski, że Emir Rzewuski

W stepowym śpi cicho kurhanie.”

        Sztuka A. Mickiewicza, opowiadająca o zdobyciu Wawelu przez konfederatów w 1772 roku, i wprowadzająca postacie Kazimierza Pułaskiego i ks. Marka Jandołowicza, charyzmatycznego przywódcy duchowego Konfederacji barskiej, przeznaczona miała być do wystawiania na scenach teatrów francuskich. W tym celu Mickiewicz prosił znanych sobie autorów i aktorów o recenzje. Tomasz Olizarowski, dramatopisarz i tłumacz „Konfederatów barskich”  pisał w 1874 roku: „Mickiewicz, który nigdy nie przywiązywał wartości do swoich rękopismów i często nimi lulkę zapalał miał tylko jeden manuskrypt Konfrederatów i ten powierzył autorom i aktorom francuskim aby dali zdanie o jego wartości i osądzili czy się kwalifikuje na scenę”. Recenzowały tę sztukę z pozytywną początkowo rekomendacją m.in. pisarki George Sand oraz Marie d`Agoult pisząca pod pseudonimem  Daniel Stern. Z czasem jednak George Sand pisała do syna A. Mickiewicza: „Był to dramat polski, którego tytułu nie pamiętam, a który nie zdawał mi się odpowiadać wymaganiom sceny francuskiej”.

     Niestety z rękopisu pięcioaktowego dzieła zachowały się tylko 2 akty. Syn A. Mickiewicza usilnie poszukiwał po jego śmierci pozostałych 3 aktów, jednakże działania te nie przyniosły pozytywnego rezultatu.

      Maurycy August Beniowski był, w okresie romantyzmu, znany przede wszystkim za sprawą jego pamiętników. Jest wielce prawdopodobne, że zarówno Mickiewicz jak i Słowacki pamiętniki te czytali. Obaj mieli także dużą wiedzę na temat przyczyn, przebiegu i skutków Konfederacji Barskiej. O ile przymusowe osiedlenia Polaków na Syberii rozpoczęły się na długo przed Konfederacją barską, o tyle poeci romantyczni skłonni byli rozpoczynać dzieje Polaków na Sybirze od niewoli barszczan i powstańców kościuszkowskich. Dał temu wyraz Mickiewicz w prelekcjach paryskich, kiedy – w związku z konfederacją i powstaniem Kościuszki – powiedział: „ pierwszy to raz wtedy usłyszano nazwę Sybiru. Nazwa ta z biegiem czasu spowszedniała w Polsce”.

      Swym bohaterem uczynił Maurycego Beniowskiego Juliusz Słowacki w poemacie „Beniowski”. Utwór powstał w latach 1840-1846. Dzieło to Słowacki wykorzystał do zamanifestowania głośnego sporu światopoglądowego pomiędzy nim a Adamem Mickiewiczem. „Beniowskiego” uczynił swym orężem dając również wyraz pragnieniom, by to jego, a nie Mickiewicza, nazywano narodowym poetą:

„[…] Znam wasze porty i wybrzeża!

Nie pójdę za wami, waszą drogą kłamną –

Pójdę gdzie indziej! – Lud pójdzie za mną!

[…] Ja go powiodę, gdzie Bóg – w bezmiar – wszędzie!

W me imię będzie krew i łzy wylewać.

Moja chorągiew go nigdy nie zdradzi:

W dzień jako słońce, w noc jak żar prowadzi.”

       Juliusz Słowacki i Adam Mickiewicz różnili się między sobą wszystkim: poglądami, osobowościami i charakterem poezji, jaką tworzyli. Słowacki nie podzielając przekonań Mickiewicza na różne sprawy, miał go za wielkiego poetę, którego darzył ogromnym szacunkiem. Uważał, że konflikty wynikają z różnic w poglądach na politykę, a nie mają charakteru osobistych pretensji.

„[…] Bądź zdrów! – a tak się żegnają nie wrogi

Lecz dwa na słońcach swych przeciwnych – Bogi” napisał w Beniowskim.

                                     Okładka lwowskiego wydania „Konfederatów barskich”

Nie rozstrzygając sporów pomiędzy wieszczami

Uznałem, iż Mickiewicz mi bliższy ze swymi wierszami.

Choć, gdyby o Maurycym pisał, byłoby mi bliżej

Mimo to go wspomogłem swym żartem, który niżej:

FRAGMENT NIEISTNIEJĄCYCH PAMIĘTNIKÓW ADAMA MICKIEWICZA

Gdym się zatem dowiedział, że Julek Słowacki

(Bliski mi jak przyjaciel, choć zbyt totumfacki)

Pisać coś zamierza o konfederacyji

Jako, że wiele o niej słyszał historyji,

Z których szczególne sobie powyciągał wnioski

Przyjmując, niezbyt słusznie, że hrabia Beniowski

Miejsce zaszczytne zajmie w dramatu osnowie

Uznałem, że swym dziełem na to mu odpowiem.

Poznałem Beniowskiego z jego przedsięwzięciem

W mym nowogródzkim domu. Tam, będąc dziecięciem,

O jego dokonaniach powieści słuchałem,

Od Baru po Syberię i przez Machaczkałę.

Zdziwiony byłem wielce (wciąż mi się to śniło),

Że z Kamczatki uciekał, bo tam zimno było.

Przebywszy oceany przecież na wzór carów

Ogłosił: jam jest car, jam król Madagaskaru!

 (Tamże po dziś dzień leży tablica wyryta

„Trzech nacji syn tu spoczął – wielki celebryta”).

Beniowski – choć swawolny, jest postacią, która

Niewarta atramentu co się z mego pióra

Wylewa. Pisać o nim to temat zbyt płaski.

Moim jest bohaterem Kazimierz Pułaski!

On to za Polską stanął przeciw swoim królom.

Z nim szwadrony szły w pola wbrew ranom i kulom.

On się pięknie pozbierał w historii chaosie,

I ja go całym sercem uwiecznię w eposie.

Znałem ja nazbyt dobrze czymże są caraty

Gdym ojczyznę mą w Wilnie oglądał przez kraty.

Nie mogąc wciąż się oprzeć tęsknoty pokusie,

Tu w Paryżu ją widzę jeno na globusie,

Takim, co w kącie izby przy kominku stoi,

W którym iskry ku niebu wzlatują powoli,

A w którego się kula odbija kafelkach.

I choć globusik mały – ma Polska jest wielka.

Dziś tuszę, że pomoże mi siła niebieska

Sztukę moją wystawić na Paryża deskach

Co przyznaję dość szczerze, choć serce me woli

By pokazać ją wszystkim, ale w Nowej Soli.

                                                                                                                 Jerzy Kołodziejczyk







Jedna odpowiedź

  1. ,,i choć globusik mały -ma Polska jest wielka,,

    Panie Jurku odpowiem nieudolnym przy Pana rymem ,niech chwali Jerzego , tego piszącego

    ,,WIELKA,, wielka jak Jurka pisanie a kto się z tym nie godzi – dostanie lanie.
    W Nowej Soli ta sztuka będzie pokazana
    Bo życzliwi tu ludzie warci Twojego pisania

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *