WYSTAWA I NIE TYLKO

opublikowano

13 grudzień 2025 zgromadził w fundacji bardzo liczne grono osób (ponad 40) pragnących spotkać się ze sztuką, muzyką, niezwykłymi uczniami z Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Nowej Soli, jak i też odbyć podróż do Nowego Jorku i na Syberię drogą zesłańców. A wszystko to pośród wystawionych obrazów Moniki, które otaczały gości za sprawą Tereski i Kamilki tworząc niepowtarzalny klimat przygody życia. Do tego wszystkiego należy dodać ogromne biurko Pawła, które zamieniło się czasowo na wystawę prac dzieci z Ośrodka Szkolno-Wychowawczego pełne zaklętych myśli i emocji. Dominika Barańska przygotowaną na szybko wystawę prac swoich podopiecznych potwierdziła już nie pierwszy raz, że zasługuje na miano lidera kultury nowosolskiej. Minikoncert na oboju w wykonaniu jej córki Klary też spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem. Impreza trochę została zakłócona przez Szymona, który dosłownie spadł nam z nieba lądując dwie godziny wcześniej w Poznaniu z Hiszpanii i pojawił się zaraz w fundacji częstując nas hiszpańską muzyką w swoim wykonaniu. On wiedział gdzie tego wieczoru serwują smakołyki i śledziki. Jurek troszkę się obawiał czym poczęstować tak licznych gości, ale oni sprawili się na medal i biurka zamienione na stoły biesiadne uginały się od smakołyków. Każdy miał duży wybór, odstawiając na bok tylko te swoje. Szparagi od Elwiry jak zawsze wspaniale przygotowane szybciutko rozeszły się i to już w kuchni. No, ale nie samym jedzeniem człowiek żyje i wszyscy byli ciekawi jak poradzi sobie Monika, autorka obrazów z tak wymagającą publicznością. Jak nie Monika, to poradziły sobie same obrazy, które spotkały się z bardzo ciepłym przyjęciem szczególnie tej męskiej części widowni, bo były też ,,momenty,, na wiszących pracach. Szczególnym zainteresowaniem cieszył się obraz dziewczyna z kamienia, a to za sprawa Elwirki, która motyw kamiennej dziewczyny przywiozła w postaci fotki kolorowej groty z Arizony sama nie wiedząc o tym. Przypadkowo Paweł odwrócił fotkę i był to pierwowzór dla kamiennej dziewczyny. którą Monika zamieniła w żywą istotę. Na koniec powstał tryptyk, bo bystre oczko Jerzego z Zielonej Góry wychwyciło do kompletu Elwirkę na tle wiszących prac. Było gwarno, wesoło i świątecznie, bo i kilka kolęd też zaśpiewano. Sławek pokazał nam Nowy Jork, który w jego wydaniu stał się nam miastem przyjaznym dla ludzi. To nie była już tylko wielka aglomeracja to były kluby pełne dawnej muzyki, parki , stare metro i życzliwi ludzie. Jerzy z Zielonej Góry zaskoczył kompletnie wszystkich przedstawiając historię utworu Adama Mickiewicza o Beniowskim i deklamując jego część. Brawo Jerzy! Wieczór bardzo szybko upłynął, a najbardziej celnie ujął to Arek mówiąc, że takie spotkania trzeba robić, bo ludzie już odwykli od prostych rozmów ze sobą. Dziękujemy wszystkim.

2 odpowiedzi

  1. Dziękujemy serdecznie, to był naprawdę wyjątkowy wieczór, już nie możemy się doczekać kolejnych spotkań.

  2. Każde spotkanie u Beniowskich jest niepowtarzalne, klimatyczne, wyjątkowe. Tak też było tym razem. Liczymy na kolejne…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *