PL   EN   FR

Aktualności

Tytuł: Comblain-la-Tour

To niewielkie miasteczko w Belgii w Walonii niedaleko miasta Liege ,które jest  nam bliskie ze względu na Polską Macierz Szkolną ,która ma tutaj swoją siedzibę i ośrodek kolonijny.W dniach 14-15 grudnia 2018 gościliśmy właśnie w Ośrodku Polonijnym w Comblain-La -Tour.Pojechaliśmy tam w mocnym składzie :prezes Jan Manikowski ,założyciel fundacji Jerzy Romejko ,sympatyk naszej fundacji Józef Różański a na miejscu przyłączył się prof Jean-Marie Meskens wraz z żoną Danutą.W Ośrodku Polonijnym przywitała nas Pani Prezes Barbara Wojda wraz  z liczną grupą polonii belgijskiej.Polska Macierz Szkolna w Belgii zaistniała w 1952 r , w 1962 r zakupiła budynek po byłym notariuszu i powstały tam kolonie dla dzieci polonijnych z Niemiec,Holandii ,Lusemburga iBelgii.W obecnej chwili w samej Belgii jest 4600 dzieci polonijnych.Ośrodek składa się z  kilku odrestaurowanych budynków ,które funkcjonalnie łączą się po dwa.Całość ośrodka  mieści się na oszarze 1,3 ha i jest położona nad rzeką  pośród gór dolomitowych.Wizyta nasza miała za cel  nawiązanie kontaktów  z polonią belgijską  oraz zapoznanie młodzieży   z postacią Maurycego Beniowskiego jako podróżnika , odkrywcy  i  Polaka ,który brał udział w Konfederacji Barskiej.Wszystkie panie  ,które pracują w ośrodku robią to bezinteresownie.W ośrodku może przebywać 70 dzieci.O czywiście można także wynająć pokój za nieduże pieniądze  i podrózować po bardzo ciekawej okolicy.Ośrodek organizuje także imprezy okolicznościowe i zabawy.Pani Barbara Wojda  opowiedziała nam  o pracy ośrodka ,pokazała przepiękne wnętrza  i oporowadziła po terenie.W pobliżu nie ma żadnych większych zakładów i fabryk.Powietrze jest czyste a w rzece jak zapewniała są ryby ,które łowią wędkarze.Poczęstowani byliśmy  lekkim śniadaniem i obiadem,które to przyrzadziły panie z kuchni przy pomocy naszego prezesa.Na zdjęciach.Myślimy ,że wizyta nasza zaowocuje bliższą współpracą  a skorzystać na tym mogą nasze polskie dzieci.W drodze powrotnej Jean-Marie zawiózł nas do swojego rodzinnego domu w którym mieszkał od 1963 r a gdzie obok  także mieszkał jego dziadek.Domy położone są pośród malowniczych wzgórz z górami dolomitowymi a jest to ok. 80 km od Brukseli gdzie się póżniej Jean -Marie uczył.Następnie byliśmy też w grotach gdzie zamieszkiwali ostatni Neandertalczycy,jest to w miejscowości GOYET.Na ciekawostkę zasługuje fakt ,że region Walonii nie mając  za dużo surowców mineralnych sprzedaje dla Holendrów całe góry.To nie jest jakiś żart.Holendrzy kupują kamienne bloki z dolomitów  z których zbudowane są góry Walonii aby budować z nich zapory i mury oporowe broniące teren ,który został wydarty morzu.Sprzyja temu bardzo przepływająca rzeka Moza ,którą transportowane  są bloki kamienne.Wieczorem Jean-Marie oraz jego żona Danuta  oprowadzili  nas po miasteczku uniwersyteckim /60 tys.studentów i zatrudnionych/ pokazał jarmark świąteczny oraz gdzie można było kupić najsmaczniejszą czekoladę.Wyjazd nasz podsumowany został na kolacji u Państwa Meskensów  na którą to zostaliśmy zaproszeni.Smakołyki z kuchni P.Danuty smakowały wybornie i wszyscy żałowali ,że wizyta trwała tak krótko.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ceci est une petite ville de Belgique en Wallonie près de la ville de Liège, qui est proche de nous en raison de l'école maternelle polonaise, qui a son siège et un camp d'été. Les 14 et 15 décembre 2018, nous étions au Centre Polonia à Comblain-La-Tour. Nous y sommes allés avec une équipe solide: le président Jan Manikowski, le fondateur de la fondation Jerzy Romejko, le sympathisant de notre fondation Józef Różański et nous avons rejoint sur place le professeur Jean-Marie Meskens et son épouse Danuta. Au Centre Polonia, la présidente Barbara Wojda nous a accueillis avec un groupe important du groupe Polonais de Belgique. La Polska Macierz Szkolna en Belgique a vu le jour en 1952. En 1962, elle a acheté le bâtiment d'un ancien notaire et organise des colonies pour les immigrants polonais d'Allemagne, des Pays-Bas, de Luxembourg et de Belgique. À l'heure actuelle, il y a 4 600 enfants polonais en Belgique qui fréquentent la colonie. Il y a plusieurs bâtiments restaurés. L'ensemble du complexe est situé sur une superficie de 1,3 ha et est situé près de la rivière.

Notre visite visait à établir des contacts avec la diaspora polonaise en Belgique et à familiariser les jeunes avec la figure de Maurice Beniowski en tant que voyageur explorateur et découvreur et membre de la Confédération de barr. Toutes les dames qui travaillent au centre le font de façon désintéressée. 70 enfants peuvent rester dans l’établissement. Bien sûr, vous pouvez également louer une chambre pour une somme modique et voyager dans une région très intéressante. Le centre organise également des événements spéciaux et des jeux. Mme Barbara Wojda nous a parlé du travail du centre, a montré de beaux. Il n'y a pas de grandes usines à proximité. L'air est pur et dans la rivière il y a des poissons, qui sont capturés par les pêcheurs à la ligne. Nous avons eu droit à un dîner, préparé par les dames de la cuisine avec l'aide de notre président. (voir les photos). Nous pensons que notre visite se traduira par une coopération plus étroite et que nos enfants polonais pourront en bénéficier.

Sur le chemin du retour, Jean-Marie nous a conduits à la maison familiale où il habitait depuis 1963 et où habitait son grand-père juste à côté. Les maisons sont situées au milieu de collines pittoresques et se trouvent à environ 80 km de Bruxelles, où Jean-Marie a enseigné plus tard. Ensuite nous avons vu des grottes de Goyet où vivaient les derniers hommes de Neandertal. Fait intéressant, la région wallonne, qui ne possède pas trop de minéraux, vend des montagnes entières aux Néerlandais. Ce n'est pas une blague. Les Hollandais achètent des blocs de pierre, des dolomites pour la construction de barrages et de murs de soutènement pour protéger la zone côtière. Ceci est favorisé par la Meuse, fleuve qui permet le transport des blocs de pierre. Le soir, Jean-Marie et son épouse Danuta nous ont fait visiter la ville universitaire de Louvain-La-Neuve/ 60 000 personnes dont 29.000 étudiants/ montré le marché de Noël et nous avons acheté du chocolat très savoureux. Notre excursion s'est terminée par un souper dans la famille Meskens ou nous avons été invités.

 

 

 

                                

↑ W górę