PL   EN   FR

Wyprawy

Tytuł: Ochock 2012 - relacja

Ochock - wyprawa śladami Maurycego Beniowskiego
 
CEL - w sobotę 21 lipca 2012 roku ekipa w składzie Jerzy Romejko, Marek Szczepański i Krzysztof Kryza wyrusza na długo oczekiwaną i przygotowywaną wyprawę śladami Beniowskiego do Ochocka. Start nastąpi wcześnie rano z naszej bazy w Lutolu Mokrym. Zamierzamy drogą lądową dotrzeć do Ochocka w kraju Chabarowskim Federacji Rosyjskiej. Wyprawę podzieliliśmy na trzy etapy. 
Pierwszy obejmować będzie przejazd samochodem dystansu ok. 11 tys. km z Polski do miejscowości Tomtor (Ułus Ojmiakoński) w Republice Sakha (Jakucja).
Drugi etap to 180 kilometrowy marsz w górach Suntar Hajata do granicy Jakucji i Kraju Chabarowskiego i dalej 500 kilometrowy spływ pontonem rzekami Delkju Ochockaja i Ochotą do Ochocka.   Tutaj zamierzamy odwiedzić miejscowe muzeum, pozostawić statuetkę naszej Fundacji oraz przybliżyć miejscowej społeczności postać naszego patrona.
Ostatnia część ekspedycji  przebiegać będzie drogą morską z Ochocka do Magadanu (500 km) i dalej drogą lądową do Jakucka (2 tys. km) i Polski (10 tys. km).
 
METODA - improwizacja
 
CZAS - ok. 3 miesiące
 
Na droge od Państwa Kowalskich dostaliśmy strzelbe na niedzwiedzia napój dla Jakutów cukierki dla Jakutek i flage,którą mamy zatknąc na najwyższej napotkanej górze. Myślimy, że to pomoże nam w wyprawie:)
 
  
 
Dzień 1 - 21.07.2012 - załoga wyrusza z bazy w Lutolu Mokrym. Po drodze uzupełnia zapasy jedzenia i medykamentów niezbędnych na tą trudną wyprawe i dociera do Przemyśla gdzie czeka na nich ekipa filmowa ze Słowacji:)!
 
        
 
Dzień 3 - 23.07.2012 - podróżnicy dali znać, że już są w Kijowie i w tamtejszej okolicy poszukają miejsca na obóz (odpoczynek). Z niecierpliwością czekamy na kolejną wiadomość!
 
 
                                         tutaj przenocowali i odnowili siły na dalszą podróż
 
Dzień 5 - 25.07.2012 - wiadomości od podróżników otrzymujemy coraz rzadziej, mamy tylko nadzieje, że nie jest to spowodowane zwątpieniem a jedynie problemami technicznymi:). Jednak otrzymalismy małą wskazówkę - zagadkę gdzie w tej chwili się znajdują. Załączamy zdjęcie nadesłane mms o godz. dokładnie 13:35 (naszego czasu)! MIłośnicy strony! Kto zgadnie gdzie oni teraz są?:)
 
 
                   
                         zdjęcie poniżej zostało przesłane o godz. 12:20 naszego czasu
 
 
 
Dzień 6 - 26.07.2012 - otrzymaliśmy już z samego rana wiadomośc mms i jest już pierwszy ślad wyprawy! Drużyna nie poddaje się i całą parą jdzie do przodu pokonując dziennie setki kilometrów co widac na zdjęciu poniżej! Wieczorami rozbijają obóz na łonie natury tam przygotowują sobie ciepłe posiłki i skoro świt ruszają dalej!
 
  
 
Dzień 7 - 27.07.2012 - zamieszczamy kolejne zdjęcia. Dzisiaj o godz 10 polskiego czasu minęli Czelabińsk i zmierzają w strone Kurganu! Dzięki łatwości zdobywania sobie nowych znajomych potrafią odnależc się w każdym miejscu na ziemi o czym świadczą zadowolone twarze.
 
    
                                                                
Dzień 8 - 28.07.2012 - załoga na drodze do Omska przebija oponę! Życzymy jak najmniej takich niespodzianek, które opózniają podróż! Załączamy nadesłane zdjecie.
                                                              
 
 
Dzień 9 - 29.07.2012 - są w Nowosibirsku a dokładnie na obwodnicy tego miasta, gdzie posilają się smażonym karpiem "sazanem". Rybka dostarczy im energii i jeszcze dzisiaj dotrą do Krasnojarska
 
 
                                                              
Dzień 10 - 30.07.2012 - otrzyamliśmy wiadomośc o godz. 14, że własnie zbliżają sie do Krasnojarska, gdzie będą przecinac rzekę Jenisej! Od bazy w Lutolu Mokrym dzieli ich juz 6 465km! Poniżej zdjęcie nadesłane godzine pózniej. Jak widac wjeżdżaja na olbrzymi most łączący brzegi nad Jenisejem! Bardzo dobre tempo podróży, tak trzymac:)!
 
 
 
Dzień 11 - 31.07.2012 - dzisiejszy ranek zaskoczył nas miłą nowiną. Pokonali w ciągu doby ponad 1000 km! W tej chwili są w Irkucku a za nimi 7 500km. Przed nimi Bajkał, wyśnione jezioro dla prawdziwego wędkarza:)!
 
  
 
Dzień 12 - 01.08.2012 - wesołe i żądne przygód chłopaki są juz nad Bajkałem! Okolice jeziora i tamtejszy klimat bardzo przypadł im do gustu więc istnieje realna obawa, że dalej juz nie pojadą:)! Zadowoleni łowią pewnie teraz rybki i śpiewaja pieśni o Bajkale:)!
 
  
  
poniżej miejsce pobytu "Bradiagów"        
 
 
Dzień 13 - 02.08.2012 - WPIS PODRÓZNIKÓW - Witamy, wreszcie udało się dobyć internetu. Jesteśmy nad Bajkałem - strona płd. Woda w jeziorze nie jest tak zimna jak mówia. Jutro ruszamy nad rzekę Selengę na rybałku. Do Jakucka 3 tys km po nie asfalcie (asfalcie nie). W zębach piasek i za paznokciami i w oczach. Biwakujemy 50 metrow od transyberyjskiej linii kolejowej więc mamy trzęsienie ziemi co 30 min. ale kolejarze pozdrawiaja nas a my pozdrawiamy Was.  
 
W końcu dostęp do Internetu a wszystko za sprawą nawiązanych znajomości z przemiłymi tubylcami:)!
 
 
Dzień 14 - 03.08.2012 - przerwa  na wędkowanie:)
 
Dzień 15 - 04.08.2012 - ekipa rusza dalej. Wypoczęci z nowym zapasem sił jadą w strone Jakucka! Po drodze mijają tajemnicze miejsca kultu. Jeżeli jest na świecie takie miejsce gdzie czas się zatrzymał to właśnie Syberia! Dobra droga powoli się kończy, teraz zdani będą tylko na siebie i na niezawodność Land Rovera.
 
  
 
Dzień 16 - 05.08. 2012 - droga do Czity, nawierzchnia jeszcze asfaltowa
 
 
 
Dzień 17 - 06.08.2012 - załoga odwiedza po drodze dobrego znajomego Krzysztofa Kryzy - buriata Ajura - na jego farmie. Jadąc dalej zabierają ze sobą troche błota z jeziora Arań, którym leczyło rany wojsko Dżyngis Chana! Dookoła pełno spalonych lasów, klimat robi się posępny i mroczny! Aktualnie znajdują się 300 km za miejscowością Czita. Teren zaczyna robić się górzysty, rzędne 1 100 m n.p.m. Za podróżnikami ponad 8 100km przebytej drogi!    
 
   
 
zdjęcie z ostatniej chwili godz. 10.30 polskiego czasu
                                                             
 
Dzień 18 - 07.08.2012 - przed chwilą o godz. 9 dostaliśmy kolejne wiadomości MMS od załogi zdobywającej dziki wschód! Pogoda u nich prawie jak w Anglii co widac na zdjęciach, jednak dobry humor ich nie opuszcza a wrecz z każdym kilometrem rośnie:)!
 
  
 
nadesłane współrzędne położenia godz. 11
 
 
wiadomośc z ostatniej chwili : do Jakucka pozostało już tylko 1056 km (godz 12)  
 
 
Dzień 19 - 08.08.2012 - wiadomości dochodziły przez całą noc ! Na szczęście nie było to wzywanie S.O.S. a jedynie fascynacja miejscowym krajobrazem. Załoga jest już w miejscowości Tynda a po drodze mijali las modrzewiowy, który jest ogromny:)!  Coraz bliżej Jakucka, miejsca w którym spotkają się z podróżnikami z Nowej Soli preferującymi inne środki lokomocji np. samolot:)!
 
     
 
Dzień 20 - 09.08.2012 - przed włóczykijami jeszcze 330 km do Jakucka. Taką wiadomośc otrzymaliśmy o 9 godz polskiego czasu! Zdając sobie sprawe z  zapasu (do soboty osiągnąc Jakuck) więcej czasu poświęcają na zawieranie nowych znajomości i propagowanie celów Fundacji:)! Bawią się dobrze co widac po zadowolonych gębulach:)!
 
    
 
godz. 11:30 własnie otrzymaliśmy wiadomośc o kolejnej przebitej oponie. Dokładnie na 10 500 kilometrze łapią gume. Mamy nadzieję, że wymiana pójdzie im sprawnie i znów będą na trasie.
 
  
 
Dzień 21 - 10.08.2012 - załoga znajduje zakład wulkanizacyjny a przy okazji nawiązuje nowe znajomości!
 
     
 
Dzień 22 - 11.08.2012 - spotkanie w Jakucku! Dołączyła druga ekipa w składzie : Grażyna Kranz - Kiel, Helena Huptas i Wiesław Matysiak. Od tej chwili będa razem kontynuowac podróż do Tomtoru jadąc dwoma autami. Trzy przebite opony, wyczerpane zapasy sprawiły, że los wyprawy zawisł na włosku i pewnie trzeba byłoby wracac gdyby nie pomoc i wsparcie ze strony pani Grażyny Kranz - KIel. W imieniu załogi składamy podziękowania za mozliwość szybkiej kontynuacji wyprawy.  
 
    
 
Dzień 23 - 12.08.2012 - drodze do Tomtoru załoga korzysta jeszcze z możliwości wysyłania wiadomości MMS i uwiecznia miłe chwile na tle przeróżnych miejsc kultury. Poinformowali nas o braku zasięgu GSM w dalszych etapach wyprawy. Miejmy nadzieję, że telefon satelitarny zda egzamin.
 
    
 
Dzień 24 - 13.08.2012 - w liczniejszej grupie zawsze raźniej. Postój na łonie natury i przyrzadzanie posilków to juz rytuał:)!
 
 
 
 
Dzień 25 - 14.08.2012 - jak sobie radzą widac doskonale na zdjęciach. Jest swojsko i wesoło. Tak trzymac:)!
 
     
 
Dzień 26 - 15.08.2012 - podróżnicy sa juz w Tomtorze! Ok. 20 km przed celem przebili 4 opone! Jutro do Jakucka wraca grupa, która dołączyła do naszej trójki zapaleńców! Odprowadzą oni tam Land Rovera i pozostawią na hotelowym parkingu. Natomiast Jurek, Marek i Krzysztof ruszą  na  koniach i pieszo w tajgę. Przed nimi ok. 550 km do Ochocka. Zabierają ze sobą ponton i zapasy żywności. Załoga dzwoniła do nas i opowiadała o Marii Bojarowej i Katii - miejscowych nauczycielkach języka rosyjskiego! Maria utworzyła w miejscowej szkole Izbę Pamięci poświęconą poległym Polakom na drodze Kołymskiej. Opowiadała także o Polaku, który wybrał się na motorze w tamte strony (Kołymy) wioząc ze sobą urnę z prochami. Po drodze miał  wypadek,  został okradziony i pozostawiony sam bez niczego.Te wspaniałe Kobiety pomogły poszkodowanemu i mógł wypełnić swoją misje.Na dowód przyjażni Założyciele Fundacji ofiarowali swoja ksiażke o minerałach a od Katii dostali 5 książek ze zbioru o drodze Kołymskiej.
 
       
 
Dzień 27 - 16.08.2012 - chłopaki przygotowuja się do wyprawy w strone Ochocka! Będą iść na pieszo i jechac konno a tymczasem odwiedzają podróżników Norwegowie, których zapoznali w Jakucku:)
 
 
 
Dzień 28 - 17.08.2012 - otrzywaliśmy informacje o problemach grupy wspomagającecj.Wracając do Jakucka przebili 5 opone 70 km przed Chandygą. W tej chwili nie ma jeszcze żadnej wiadomości czy udało się tej grupie przeprawic prze rzekę Ałdan! Sytuacja naszej trójki również stała się niepewna, gdyż wylała rzeka Kujdusun a woda podchodzi pod ich dom. Podróznicy śmieja się i mówią, że dalej popłyną pontonem:)!
 
 
 
Dzień 29 do 33 - 18.08.2012 - 22.08.2012 - brak łączności z podróznikami
 
Dzień 34 - 23.08.2012 - po długim wyczekiwaniu pełnym napięcia w końcu otrzymalismy wiadomość "Przeszliśmy 80 km, braki łączności z operatorem". Pomimo skromnej wiadomości wszyscy odetchneliśmy z ulgą bo są i nie poddaja się:)
 
Dzień 35 - 24.08.2012 - podróżnicy próbuja nawiązać łączność jednak połączenie urywa się
 
Dzień 36 : 25.08.2012 - brak łączności
 
Dzień 37 - 26.08.2012 - wskazali swoje położenie przesyłając współrzędne. Za nimi 120 km a przed nimi jeszcze 130 km do "pieriewału" . Musieli się zmierzyć z prawdziwie trudnym terenem pełnym zarośli i mokradeł (1400 m n.p.m.), gdzie pomimo dużego wysiłku nie osiągneli większej prędkości poruszania jak 2km/h. Temperatura w nocy spada tam do 2 C i jest dramatycznie gdy trzeba jeszcze szukać się nawzajem. Tego dnia tak się pogubili, że przewodnik Fiedia Gromow musiał w nocy wyruszyć na poszukiwania. Po 6 godzinach dopiero to się udało. Przewodnik spisał sie na medal za co szczególne podziękowania. Opatrzność czuwa nad załoga! Są szczęśliwi, że żyją i wszystkich gorąco pozdrawiają!
 
 
 
Dzień 38 - 27.08.2012 - wędrowcy pokonują ok 20 km
 
Dzień 39 do 40 - 28 - 29.08.2012 - brak łączności 
 
Dzień 41 - 30.08.2012 - załoga przesyła nam wiadomość potwierdzając swoją obecność za pomocą współrzędnych GPS. Pokonują bardzo trudny szlak ale do przodu z każdym dniem!
 
 
 
Dzień 42 i 43 - 31,08 - 01.09.2012 - brak łączności
 
Dzień 44 - 02.09.2012 - wiadomość od załogi. Płyną już pontonem. Rzeka jest burzliwa, zimna i dużo w niej głazów. Podali nam swoje namiary więc można wyrażnie zobaczyć jak przybywa szybko kilometrów. Doświadczenie, które zdobyli na raftingu bardzo się przydało.
 
  
 
Dzień 45 - 03.09.2012 - wędrowcy zaliczyli dzisiaj wywrotke pontonem! Do wody wpadł aparat wędki i dwa wiosła. Szczęście, że udało się dogonic ponton który płynął dalej sam bez załogi z nurtem. Po drodze  niebezpiecznie blisko zobaczyli niedzwiedzia. Zziębnięci i wymęczeni suszyli wieczorem się przy ognisku. Nauka rozpalania ogniska za pomocą krzesiwa nie poszła w las:)!
 
 
Dzień 46 do 51 - 04 - 09.09.2012 - pokonują w tych dnich średnio po 25 km na dobe z bezustannym towarzystwem niedźwiedzi. Nie pozostaje nic innego jak pogodzic się z dziką przyrodą:)
 
Dzień 52 - 10. 09.2012 - pogoda deszczowa, szczęście dopisuje, ze zrobionego wędziska łowią łososie po 83 cm! Do Arki skąd poplyną dalej motorówka i cięzarówką zostalo tylko 100 km. Niedzwiedzie pozwalają sie sfotografowac a nawet czują sie tak swobodnie, że próbuja bawic sie w ganianego z Krzysztofem:)! Wszystkich zainteresowanych wyprawą goraco pozdrawiają:)! 
 
 
 
DzieŃ 56 - 14.09.2012 - INFORMACJA OD PODRÓŻNIKÓW - Informujemy Was ze zyjemy. Po 25 dniach od startu w Juczugej dotarlismy szczesliwie do malej miejscowosci ARKA nad rzeka Ochota. Przeszlismy 250 km przez tajge, bezdroza, bagna na przelecz i dalej splynelismy pontonem rzekami Delkju Ochockaja i Ochota ok 250km. W Arce przyjeto nas zyczliwie i z uznaniem. Dzisiaj wyruszamy dalej do Ochocka. Nasza droga byla bardzo ciezka i niebezpieczna. Nie widzielismy przez caly czas zadnego czlowieka. Nie mielismy lacznosci GSM a telefon satelitarny takze nas zawodzil. Niedzwiezie towarzyszyly nam bez przerwy wiec musielismy zachowac bezpieczenstwo w dzien i w nocy. W trzecim dniu splywu mielismy ciezki wypadek. Silny nurt i uderzenie w zatopione drzewo wyrzucil nas z pontonu. Wszyscy znalezlismy sie pod woda. Ponton wywrocil sie dnem do gory. Ponieslismy straty w postaci naszego sprzetu wedkarskiego, fotograficznego i wiosel. Ale najwazniejsze ze udalo sie przezyc. Z wedki wytworzonej z galazki drzewa lowiloismy lososie (kety i kizucze), hariusy (lipienie), i inne ryby potokowe. Wydaje sie ze najgorsze za nami. Teraz naszym zmartwieniem jest dotrzec na granice rosyjsko-ukrainska w ciagu 30 dni gdyz wtedy wlasnie wygasa wiza. Pozdrawiamy z Arki.
Jurek, Marek, Krzysztof
 
  
 
 
Dzień 57 - 15.09.2012 - nasza załoga jest w Ochocku skąd polecą samolotem transportowym do Magadanu. Pogoda deszczowa a na morzu sztorm!  
 
Dzień 58 - 16.09.2012 - są już w Magadanie. Teraz wynajętą ciężarówka pojadą do Jakucka!!
 
Dzień 59 i 60 - 17 - 18.09.2012 - trasa do Jakucka. Kołyma. Pokonuja ciężarówką po 1000 km na dobe walcząc z wybojami i licznymi niespodziankami na drodze.
 
Dzień 61 - 19.09. 2012 - o godz. 12 :00 polskiego czasu zameldowali nam, że właśnie przekraczają promem rzeke Ałdan!
 
Dzień 62 - 20.09.2012 - o godz. 14:00 polskiego czasu zadzwonili do nas i poinformowali, że droga z Magadanu do Jakucka była bardzo ciężka i niebezpieczna. Zaczął padać śnieg, który przykrył droge i wiać silny wiatr. Ostatni odcinek trzydniowej drogi do Jakucka jechali przez 22 godziny! Droga była oblodzona i powstawały liczne zaspy a opady sniegu nie ustepowały dlatego za wszelką cene chcieli jak najszybciej dotrzeć do Jakucka. W Jakucku czekał na nich Land Rover, którym solidnie zajął się "Misza", z pochodzenia Ormianin. Dzięki temu dobremu człowiekowi podróżnicy mogli przygotować auto do drogi powrotnej. Na dalsza podróż przyrządzili sobie lososie w beczce z solanką. Niestety wracać będą już tylko we dwóch gdyż Krzysztof Kryza niespodziewanie odłączył od zespołu i wraca z Jakucka pociągiem!
 
Dzien 66 - 24.09.2012 - INFORMACJA OD PODRÓŻNIKÓW - Witamy wszystkich naszych sympatykow i kibicow. W pierwszych slowach gratulacje dla przedstawicieli Fundacji za udzial i sukcesy w Biegu Zbaskich. To naprawde imponujace.
My od paru dni jestesmy w Jakucku. Dzisiaj otrzymalismy informacje, ze opony i kolo dotarly do miasta. Jutro je odbierzemy i przygotujemy samochod do drogi powrotnej. Przed nami ostatnie 11 tys. kilometrow i ok. 3 tyg. jazdy. Tutaj zima zbliza sie duzymi krokami. Nada nam ubiezac w Polszu. Pozdrawiamy serdecznie z Jakucka.  
Jurek and Marek 
 
           
 
Dzień 67 - 25.09.2012 - ponownie i chyba ostatni raz zglaszamy sie z Jakucka. Jutro ruszamy do Polski. Caly dzien spedzilismy na przygotowaniu auta do dalszej drogi. Odebralismy 4 opony, felge i klocki hamulcowe z czujnikami wyslane z Polski. Zeby zrealizowac tresc ostatniego zdania grupa zaprzyjaznionych ludzi musiala ciezko pracowac przez jeden miesiac. Problemy jakie napotkali z dostarczeniem tej przesylki do nas przeszly najsmielsze oczekiwania. Dobra wola i zaangazowanie pani Krystyny Karkoszki i pana Roberta Rudolfa z firmy OVOPOL z Nowej Soli zakonczyly ten koszmar. Bez tej przesylki nasza dalsza podroz bylaby niemozliwa. Dziekujemy Wam jak i wszystkim innym zaangazowanym w te cholerne opony za pomoc. Przestroga dla tych, ktorzy wybieraja sie na Syberie. Nie nalezy tam jezdzic na oponach o profilu  R19 gdyz je z pewnoscia przebijecie jak zreszta kazde inne ale te inne sa dostepne a naszych "nie to". Wiele pomocy otrzymalismy tez od Miszy - naszego kolegi Ormianiana, ktory bezinteresownie podreperowal auto. Dzieki niemu z pewnym spokojem za chwile wyruszymy w dalsza droge. Przed nami chyba najgorszy odcinek samochodowy - dotrzec do Skoworodino - 1000 km drogi po ostrych kamieniach. Ta droga nazywa sie "Lena". Osobne podziekowania dla pana Wieslawa Matysiaka, pani Grazyny Kranz-Kiel i pani Heleny Huptas, ktorzy "maszinu" odprowadzili z Tomtoru do Jakucka. 
Pozdrawiamy z Kraju Sakha.
Ponizej foto pieska Husky, bardzo tutaj cenionego. Tak - one w wiekszosci maja niebieskie oczka.
 
 
 
I jeszcze jedno foto z ostatniej "gostnicy" w Jakucku, ktorej "hazjajka" czyli gospodarz wiele informacji o narodzie Jakutow nam opowiedziala. Otrzymalismy od Aleksandry tez wiele pamiatek.  
 
 
 
 
Dzień 68 - 26.09.2012 - załoga wyrusza w droge powrotną z Jakucka. O godz. 16:15 polskiego czasu wysyłaja sms meldując, że 750 km drogi mają juz za sobą, aura zimowa + 1 C i pada snieg z deszczem.
 
Dzień 69 - 27.09.2012 - w czasie jazdy po ostrych kamieniach przebijają dwie opony!
 
Dzień 70 do 74 - 28.09.2012 r - 02.10.2012 -  pokonuja ok 2500 km od Jakucka i obecnie są przed Irkuckiem. Wracają szybko a droga robi się coraz szersza i łatwiejsza!
 
Dzień 75 - 03.10.2012 - wypoczęci po nocy spędzonej w Irkucku na daczy u Władimira i Iriny ruszają  do Nowosibirska. Jeżeli nic niespodziewanego się nie wydarzy to na wieczór będą w Nowosibirsku!
 
Dzień 76 - 04.10.2012 - odcinek Nowosybirsk - Omsk.
 
Dzień 77 do 79 - 05 - 07.10.2012 - przekraczają góry Ural i z radością wkraczają do Europy:) W miejscowości Tjoglati przekraczają Wołge i w tej chwili cała naprzód do Saratowa.
 
Dzień 80 i 81 - 08 - 09.10. 2012 - ekipa przekroczyła juz granice rosyjsko - ukraińsą i są obecnie w Głuchowie. Na granicy nie było już tak strasznie i dzielne chłopaki mogą  odetchnąć pełną piersią:). O przebytej drodze i ogromnej odległości jaką pokonali przypomina licznik  który wskazuje 9000 km od Jakucka!  O godz. 17 czasu polskiego wiadomość sms  "jesteśmy 200 km przed Lwowem". O godz. 23:50 meldują sie w Przemyślu:)
 
Dzień 82 - 10.10.2012 - niczym "W 80 dni dookoła świata" nasi Globtroterzy wracają do domu:) W tej chwili o godz. 9.50 są przed Rzeszowem, więc wieczorem będzie można już im pogratulowac i uścisnąć dłoń!
 
 
 
 
 
 
 

↑ W górę